Wiek XX

Stare zdjęcia w sieci: wizerunek, RODO i anonimizacja twarzy

Jak legalnie i etycznie publikować stare fotografie rodzinne i archiwalne: prawo do wizerunku, RODO a osoby zmarłe, prawa autorskie do zdjęć i zasady anonimizacji twarzy.

Stare zdjęcia w sieci: wizerunek, RODO i anonimizacja twarzy

Dlaczego stare zdjęcia to osobny problem

Digitalizacja zmieniła sposób, w jaki obcujemy z przeszłością. Fotografie, które przez dekady leżały w pudełkach po butach, w albumach parafialnych czy w szafach towarzystw regionalnych, w ciągu jednego popołudnia mogą trafić do mediów społecznościowych, na stronę gminy albo do serwisu genealogicznego. Razem z nimi trafiają tam twarze ludzi, którzy nigdy nie zgadzali się na to, by oglądały je tysiące obcych osób.

Fotografia archiwalna różni się od zdjęcia zrobionego wczoraj. Często nie wiemy, kto jest na odbitce, czy ta osoba żyje i kto wykonał zdjęcie. Kontekst bywa trudny: obóz, więzienie, szpital, przesiedlenie, proces sądowy. Dlatego przed publikacją warto zadać trzy osobne pytania: czy wolno rozpowszechniać wizerunek, czy wolno korzystać z samego zdjęcia jako utworu i czy publikacja jest etycznie w porządku wobec osób przedstawionych i ich bliskich.

Prawo do wizerunku: co mówi art. 81

W Polsce podstawową regułę zawiera art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Zezwolenia nie potrzeba, jeśli osoba otrzymała zapłatę za pozowanie, chyba że wyraźnie zastrzeżono inaczej.

Wyjątki od zasady zgody

Ustawa przewiduje dwa ważne wyjątki. Pierwszy dotyczy osób powszechnie znanych, jeśli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nie funkcji publicznych, na przykład politycznych, społecznych czy zawodowych. Drugi dotyczy osoby stanowiącej jedynie szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza. Zdjęcie tłumu na pochodzie pierwszomajowym z lat 50. zwykle mieści się w tym drugim wyjątku. Portret pojedynczej kobiety wyłowionej z tego tłumu i powiększonej na pół ekranu już nie.

Wizerunek po śmierci

Trudniejsza jest sytuacja osób zmarłych. Ochrona wizerunku jako dobra osobistego wygasa co do zasady wraz ze śmiercią, ale bliscy mogą powoływać się na własne dobro osobiste, jakim jest kult pamięci osoby zmarłej. Publikacja zdjęcia dziadka w kompromitującym kontekście może więc naruszyć prawa jego wnuków, nawet jeśli on sam od dawna nie żyje. Pojęcie wizerunku i jego ochronę dobrze streszcza hasło w Wikipedii.

RODO a zdjęcia archiwalne

Wizerunek, który pozwala zidentyfikować człowieka, jest daną osobową. Stosuje się więc do niego ogólne rozporządzenie o ochronie danych, czyli RODO, obowiązujące od 25 maja 2018 roku. Ma to jednak kilka granic, ważnych właśnie dla historyków i pasjonatów.

Osoby zmarłe i cele archiwalne

Motyw 27 rozporządzenia stwierdza, że RODO nie ma zastosowania do danych osobowych osób zmarłych. Zdjęcie żołnierza poległego w 1920 roku nie jest więc objęte unijnymi przepisami o danych. Problem polega na tym, że na fotografii z lat 60. czy 70. bardzo często są ludzie, którzy żyją do dziś. Dzieci z klasowego zdjęcia z 1975 roku mają dziś około sześćdziesięciu lat. Z kolei art. 89 RODO przewiduje szczególne zasady dla przetwarzania w celach archiwalnych w interesie publicznym oraz w celach badań naukowych i historycznych, ale wymaga przy tym odpowiednich zabezpieczeń, w tym minimalizacji danych.

Prywatny album a publikacja

RODO nie obejmuje działań o czysto osobistym lub domowym charakterze. Skanowanie rodzinnego albumu dla siebie i najbliższych to sprawa prywatna. Wrzucenie tych samych skanów na publiczny profil, stronę stowarzyszenia czy do otwartej grupy z tysiącami członków to już publikacja, do której przepisy mają zastosowanie. Wyjaśnienia i decyzje w tej sprawie publikuje Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Kto ma prawa do samej fotografii

Prawo do wizerunku chroni osobę przedstawioną. Niezależnie od niego istnieją prawa autorskie fotografa. Majątkowe prawa autorskie trwają zasadniczo przez 70 lat od śmierci twórcy, a w przypadku zdjęć nieznanego autora liczy się czas od pierwszego rozpowszechnienia. Polskie prawo ma tu specyficzny wyjątek: fotografie opublikowane przed 23 maja 1994 roku bez wyraźnego zastrzeżenia praw autorskich uważa się zwykle za należące do domeny publicznej, bo dawne ustawy wymagały takiego zastrzeżenia jako warunku ochrony. Zasady przejścia do domeny publicznej warto sprawdzić przy każdym zbiorze osobno.

Domena publiczna dotyczy jednak tylko zdjęcia jako utworu. Nie znosi ochrony wizerunku osób, które na nim widać, ani kultu pamięci ich bliskich. Fotografia z międzywojennej gazety może być wolna od praw autorskich, a mimo to jej publikacja w nowym, krzywdzącym kontekście wciąż może komuś zaszkodzić.

Jak robią to archiwa i biblioteki cyfrowe

Instytucje, które publikują miliony skanów, wypracowały praktyki warte naśladowania. Narodowe Archiwum Cyfrowe udostępnia ogromne zbiory fotografii prasowych i agencyjnych, opisując przy każdym obiekcie autora, datę i status prawny. Biblioteka cyfrowa Polona wyraźnie oznacza obiekty w domenie publicznej, a serwis Szukaj w Archiwach prezentuje skany z zasobu archiwów państwowych wraz z sygnaturą, dzięki czemu każdy może dotrzeć do kontekstu oryginału.

Archiwa częściej ograniczają dostęp do materiałów wrażliwych, niż je zamazują. Akta personalne, dokumentacja medyczna czy materiały z postępowań karnych bywają udostępniane tylko do celów badawczych i bez prawa dalszej publikacji. Ta sama logika przydaje się amatorowi: im bardziej intymny lub bolesny kontekst zdjęcia, tym ostrożniej trzeba podchodzić do jego rozpowszechniania. O tym, jak spory o terminologię i źródła potrafią rozpalić emocje, piszemy w tekście o KL Warschau, gdzie fotografie z czasów okupacji pełnią rolę dowodów, a nie ilustracji.

Anonimizacja w praktyce: kiedy i jak zamazać twarz

Anonimizacja jest rozwiązaniem pośrednim między rezygnacją z publikacji a pokazaniem wszystkiego. Pozwala zachować wartość dokumentalną zdjęcia: architekturę, ubiór, pojazdy, szyldy i układ ulicy, a jednocześnie chronić osoby, które nie są tematem publikacji. Dla historii techniki, o której piszemy na przykład przy okazji podróży automobilem z 1899 roku, właśnie te tła bywają cenniejsze niż sami przechodnie.

Kiedy warto zamazać twarz

Twarz warto ukryć, gdy osoba może żyć, a nie wyraziła zgody, gdy zdjęcie pokazuje sytuację wstydliwą lub traumatyczną (aresztowanie, chorobę, biedę), gdy publikacja dotyczy dzieci oraz gdy osoba nie jest tematem zdjęcia, ale jest wyraźnie rozpoznawalna na pierwszym planie. Nie zamazujemy natomiast osób publicznych w ich roli publicznej, uczestników tłumu stanowiących szczegół całości ani postaci, których wizerunek jest właśnie przedmiotem badań historycznych.

Jak to zrobić technicznie

Najważniejsza zasada brzmi: anonimizujemy kopię, nigdy oryginalny skan. Wzorcowy plik w wysokiej rozdzielczości zostaje w archiwum razem z opisem, a do sieci trafia wersja pochodna. Rozmycie musi być na tyle silne, by nie dało się go odwrócić. Delikatny filtr gaussowski na małym obszarze bywa częściowo odtwarzalny, dlatego bezpieczniejsza jest mocna pikselizacja albo pełne zakrycie. Przy jednym czy dwóch zdjęciach wystarczy edytor grafiki, ale przy dziesiątkach skanów z albumu szkolnego szybciej pójdzie z narzędziem, które samo wykrywa twarze, takim jak zamazywanietwarzy.pl, z ręczną kontrolą każdego kadru przed publikacją.

Trzeba też pamiętać o innych danych. Na starych zdjęciach rozpoznawalne bywają numery domów, tablice rejestracyjne, nazwiska na szyldach, a nawet podpisy na odwrocie odbitki. Przed publikacją warto usunąć metadane pliku ze skanera, a w opisie podawać tylko te informacje, które są potrzebne do zrozumienia zdjęcia.

Etyka publikacji: krótka lista kontrolna

Zanim klikniemy „opublikuj”, warto przejść przez kilka pytań. Czy wiem, kto jest na zdjęciu i czy te osoby mogą żyć? Czy kontekst może kogoś zranić lub ośmieszyć? Czy mam prawo do samej fotografii albo czy jest ona w domenie publicznej? Czy pokazuję tylko tyle, ile potrzeba do celu publikacji? Czy w opisie podałem źródło, sygnaturę i datę, by inni mogli sprawdzić oryginał?

Dobra praktyka to także otwarty kanał kontaktu. Pod publikacją warto dodać informację, że osoby przedstawione lub ich rodziny mogą poprosić o usunięcie lub zamazanie wizerunku, i realnie reagować na takie prośby. Kultura rzetelnego cytowania źródeł, którą od lat promowała dyskusja opisana w artykule o grupie pl.sci.historia, obejmuje również szacunek dla ludzi, którzy stali się częścią historii bez własnej decyzji.

Wiele zbiorów zawiera też dokumenty i ryciny sprzed epoki fotografii, jak akt unii lubelskiej z 1569 roku, gdzie problem wizerunku nie istnieje. Im bliżej naszych czasów, tym więcej obowiązków przy publikacji. Fotografia z XX wieku łączy wartość źródła historycznego z cudzą, często wciąż żywą prywatnością, i właśnie dlatego wymaga od publikującego więcej namysłu niż średniowieczny pergamin.

Powiązane artykuły

Szerzej w Wikipedii: hasło o wizerunku.

Najczęściej zadawane pytania

Czy mogę opublikować stare zdjęcie rodzinne bez zgody osób na nim widocznych?

Jeśli osoby nie żyją, przepisy o wizerunku i RODO co do zasady ich nie chronią, ale bliscy mogą powołać się na kult pamięci zmarłego. Jeśli osoby mogą żyć i są wyraźnie rozpoznawalne, potrzebna jest ich zgoda, chyba że stanowią szczegół większej całości, na przykład tłumu.

Czy RODO dotyczy zdjęć osób zmarłych?

Nie. Motyw 27 RODO wskazuje, że rozporządzenie nie ma zastosowania do danych osób zmarłych. Państwa członkowskie mogą jednak przyjmować własne przepisy w tym zakresie, a w Polsce ochronę zapewnia m.in. kult pamięci osoby zmarłej w prawie cywilnym.

Czy zdjęcia sprzed 1994 roku są w domenie publicznej?

Często tak, jeśli zostały opublikowane przed 23 maja 1994 roku bez zastrzeżenia praw autorskich. Dotyczy to jednak tylko praw do zdjęcia jako utworu, a nie ochrony wizerunku osób, które na nim widać.

Jak skutecznie zamazać twarz na skanie?

Najlepiej mocno spikselować lub całkowicie zakryć twarz na kopii pliku, a oryginalny skan zachować w archiwum. Słabe rozmycie bywa częściowo odwracalne, dlatego warto zawsze obejrzeć wynik w powiększeniu przed publikacją.

Czy archiwa zamazują twarze na udostępnianych fotografiach?

Rzadko. Archiwa częściej ograniczają dostęp do materiałów wrażliwych lub udostępniają je wyłącznie do celów badawczych. Anonimizacja jest częstsza przy publikacjach popularnych, wystawach internetowych i projektach społecznych.